Świadectwo trudnej bliskości. Korespondencja Karola Wojtyły z Anną Teresą Tymieniecką, cz. I

Listy i notatki ze spuścizny Anny Teresy Tymienieckiej już od kilku dekad wzbudzają zainteresowanie opinii publicznej. Wciąż powracają sugestie, że łączyło ją z Karolem Wojtyłą coś więcej niż tylko filozoficzna współpraca. Wydawałoby się, że udostępnienie przez Bibliotekę Narodową jej spuścizny powinno uciąć te spekulacje. Czy tak się stanie?
Kard. Karol Wojtyła, 1975 r. Fot. br. Cyprian Grodzki OFMConv/klasztor w Niepokalanowie.
1969 r.
Wydanie filozoficznej książki Karola Wojtyły "Osoba i czyn".
lipiec 1973 r.
Pierwsze listy i pierwsze spotkanie Karola Wojtyły z Anną Teresą Tymieniecką.
kwiecień 1974 r.
Kard. Wojtyła uczestniczy z inicjatywy Tymienieckiej w międzynarodowym kongresie filozoficznym z okazji 700-lecia śmierci św. Tomasza z Akwinu w Rzymie i Neapolu.
23 lipca - 11 września 1976 r.
Wizyta w Stanach Zjednoczonych. W jej trakcie wygłasza wykład na Uniwersytecie Harvarda (27 lipca) oraz odpoczywa w domu Anny Teresy Tymienieckiej i jej męża.
sierpień 1978 r.
Wspólne wakacje kard. Karola Wojtyły i grupy jego przyjaciół ("Środowiska") z Anną-Teresą Tymieniecką.
Dziennikarze niemal od początku pontyfikatu Jana Pawła II interesowali się relacją papieża z Anną Teresą Tymieniecką, polsko-amerykańską filozofką, która od 1973 r. blisko współpracowała z Karolem Wojtyłą. W 1981 r., temat poruszył amerykański historyk George Hunston Williams w książce The Mind of John Paul II. Większy rozgłos nadali tej znajomości dziennikarze Marco Politi i Carl Bernstein, wydając w 1996 r. książkę Jego Świątobliwość. Mieli oni możliwość przejrzeć część korespondencji Wojtyły z Tymieniecką przechowywaną w archiwum Uniwersytetu Harvarda. Oddali też głos samej bohaterce, która opowiedziała historię ich znajomości, jednoznacznie odcinając się od jakichkolwiek romantycznych wątków („Nie, nie byłam zakochana w kardynale. Jakże mogłabym się zakochać w duchownym w średnim wieku. A poza tym przecież jestem mężatką”). 

Temat powrócił za sprawą wyjątkowej transakcji. W 2008 r. Biblioteka Narodowa przy współfinansowaniu ze strony Fundacji Jana Pawła II kupiła za blisko 11 milionów złotych spuściznę Tymienieckiej. Nie została ona opracowana aż do 2025 r., ale sporadycznie mieli do niej dostęp dziennikarze. W 2016 r. BBC opublikowało film dokumentalny pt. „Sekretne listy Jana Pawła II”, sugerujący istnienie romantycznych uczuć między dwojgiem filozofów. Ks. Federico Lombardi, ówczesny rzecznik Watykanu stwierdził, że dokument to „więcej dymu niż ognia”. Również Biblioteka Narodowa wydała oświadczenie, że tezy dokumentu BBC nie znajdują potwierdzenia w listach. Wciąż jednak nie udostępniono treści listów dla zwykłego odbiorcy. Dopiero w 2024 r. po serii artykułów w polskich mediach rozpoczęto ich publikację w serwisie Polona (listy dostępne na stanowiskach stacjonarnych w czytelni Biblioteki Narodowej). Od tej pory powstają kolejne publikacje o tej relacji, utrzymane zwykle w mniej lub bardziej sensacyjnym tonie. Również w Centrum Myśli Jana Pawła II zapoznaliśmy się z tymi dokumentami. W niniejszej publikacji przedstawimy opis pierwszej części korespondencji z okresu kardynalskiego biografii Karola Wojtyły – od momentu kiedy się poznali w 1973 r., do pierwszych listów po konklawe w 1978 r. Zrobimy to bez szukania sensacji, nie unikając jednak ważnych pytań. Wkrótce opublikujemy kolejną część artykułu, przedstawiającą korespondencję z okresu pontyfikatu Jana Pawła II.

Fragment listu ze zbiorów Biblioteki Narodowej.
Korzenie znajomości
Pierwszy list zachowany w spuściźnie nosi datę 21.07.1973 r. Wojtyła zaprasza w nim Tymieniecką na wizytę do pałacu biskupiego, w odpowiedzi na jej propozycję spotkania. Kolejna wiadomość, wysłana po miesiącu, zawiera podziękowanie za to spotkanie dwojga filozofów, na którym omawiano treść książki Karola Wojtyły Osoba i czyn

Anna Teresa Tymieniecka była w 1973 r. uznaną w środowisku naukowym filozofką. Miała tytuł doktora, publikowała komentowane prace fenomenologiczne, pracowała na St. John’s University w Nowym Jorku. Jej największą zasługą była organizacja i animowanie życia naukowego w środowisku fenomenologów. Tworzyła wiele towarzystw naukowych i była redaktorką książkowej serii „Analecta Husserliana”. Była Polką, trzy lata młodszą od Wojtyły. W okresie stalinowskim emigrowała na Zachód. Ostatecznie osiadła w Stanach Zjednoczonych, gdzie rozwinęła karierę zawodową oraz wyszła po raz drugi za mąż – za Hendrika Houthakkera, profesora ekonomii. 

Prof. Anna Teresa Tymieniecka. Fot. Eltaj Yuzbashov.

Według jej wspomnień przyjechała do Krakowa zafascynowana książką Wojtyły Osoba i czyn. Widziała w niej odbicie i uzupełnienie własnej filozoficznej pracy. Postanowiła spotkać się z Wojtyłą i włączyć go w większym stopniu w życie naukowe zachodniego świata. Oczywiście Wojtyła był już wówczas znany na Zachodzie – przynajmniej w kręgach kościelnych – dzięki udziałowi w soborze watykańskim II i kolejnych synodach, jego książka Miłość i odpowiedzialność została przetłumaczona na francuski, był po prymasie Wyszyńskim najważniejszym przedstawicielem polskiego Kościoła na Zachodzie. Utrzymywał również kontakt korespondencyjny z najwybitniejszym myślicielami epoki. Tymieniecka zaproponowała jednak nowy impuls w karierze naukowej: tłumaczenie Osoby i czyn na język angielski oraz zaproszenia Wojtyły na filozoficzne kongresy w USA.

Jakie były motywacje Tymienieckiej? Swoją pracę dla Wojtyły (a korespondencja wskazuje, że była ona znaczna) wykonywała bezpłatnie. A więc szczera fascynacja myślą Wojtyły i – z czasem – przywiązanie do jego osoby? Wszystko wskazuje na to, że sam kardynał w to wierzył. Pojawiają się jednak sugestie na temat nadzwyczajnej roli Tymienieckiej we wprowadzaniu Wojtyły do amerykańskiego establishmentu politycznego. Przypomnijmy, jej mąż, Hendrik S. Houthakker, wykładający na Harvardzie profesor ekonomii, był od lat 60. doradcą amerykańskich prezydentów. Tymieniecka doprowadziła do zapoznania się Wojtyły z Zbigniewem Brzezińskim, czołowym doradcą prezydenta Jimmiego Cartera. W tym kontekście niektórzy sugerują znaczącą rolę polsko-amerykańskiej filozofki w drodze Wojtyły na tron św. Piotra. Są to jednak zbyt daleko idące spekulacje. W samej korespondencji nic na to nie wskazuje. Jak wiadomo, popularność w środowisku naukowym i znajomość z amerykańskimi politykami nie przekładają się bezpośrednio na szanse stania się głową Kościoła. 
Rok z filozofią
Pierwsze spotkanie zrobiło na obojgu duże wrażenie. W późniejszych listach Wojtyła wracał do tego dnia, pisząc, że od początku znajomości „głos serca” podpowiadał mu, że Tymieniecka będzie dla niego „zadaniem”. Nie znamy szczegółów spotkania, ale możemy się domyślać, że bardzo szybko musiała paść propozycja szeroko zakrojonej pomocy Wojtyle w dotarciu do świata naukowego Zachodu. Już trzeci list Wojtyły do Tymienieckiej informuje o rozpoczęciu prac nad tłumaczeniem Osoby i czynu. Pojawia się również wątek pierwszego międzynarodowego kongresu filozoficznego w Rzymie, zorganizowano w 700. rocznicę śmierci św. Tomasza z Akwinu, w którym z inicjatywy Tymienieckiej miał wziąć udział. W kolejnych miesiącach między latem 1973 a latem 1974 r. Tymieniecka zaprosiła go jeszcze na spotkania filozoficzne w Montrealu i Fryburgu. Wojtyła musiał jednak odmówić. Był przecież przede wszystkim biskupem krakowskim, z licznymi obowiązkami, a dodatkowo władze PRL utrudniały mu zagraniczną karierę. Jak pisał „osobiście – w filozofii robię, co mogę, chociaż mogę raczej niewiele”. Tymieniecka wyraźnie nie zamierzała pogodzić się z takim podejściem. Gdy Wojtyła odmawiał wyjazdu na jakiś kongres, oferowała mu możliwość odczytania jego referatu. Kardynał chętnie z tej możliwości korzystał, podobnie jak z ofert pomocy w publikowaniu tych referatów w zachodnich czasopismach filozoficznych.

Wątpliwe, żeby Wojtyła znał dzieła Tymienieckiej przed ich pierwszym spotkaniem. Nadrabiał jednak zaległości i w kolejnych listach wielokrotnie wspominał o lekturze kolejnych jej książek i artykułów. Wyrażał się o nich zawsze z uznaniem. W 1977 r. planował on napisanie artykułu pt. „Spotkanie poprzez czyn”, stanowiącego analizę porównawczą ich filozofii. Nie doszło do jego napisania, plany te świadczą jednak, że i krakowski kardynał traktował poważnie dorobek filozoficzny swojej współpracowniczki.
Krytyka źródeł
Opisując pierwszy rok korespondencji Wojtyły z Tymieniecką, opieramy się niemal wyłącznie na listach kardynała, ponieważ mamy do czynienia ze spuścizną tylko jednej ze stron korespondencji – Anny Teresy Tymienieckiej. Listy Tymienieckiej do Wojtyły są przechowywane w Archiwum Kurii Metropolitalnej w Krakowie. Zgodnie z wydanym przez to archiwum inwentarzem spuścizny Karola Wojtyły, znajduje się tam 107 listów Tymienieckiej do Wojtyły. Korespondencja ta, jak na razie, jest zamknięta dla badaczy. W spuściźnie udostępnionej w Bibliotece Narodowej zachowało się bardzo niewiele listów jej autorstwa. Są to jedynie te listy i pocztówki, które Wojtyła, a później Jan Paweł II, jej odesłał. Pozostałe adresowane do Wojtyły teksty autorstwa Tymienieckiej to – jak informuje inwentarz Biblioteki Narodowej – „kserokopie listów, projekty listów i listy niewysłane”.

Nie wszyscy autorzy publikacji o tej korespondencji biorą ten fakt pod uwagę. Tymieniecka pisała konspekty listów, w których znajdują się niekiedy dziwne, warte wyjaśnienia sformułowania. Nie wiemy jednak, czy trafiały one do Wojtyły i czy były w ogóle planowane do wysłania. Część z nich pozostała zapewne w szufladzie filozofki aż do dnia przekazania ich Bibliotece Narodowej. 
Niektóre z tych notatek odzwierciedlają treść autentycznych listów. Można się tego domyślać z odpowiedzi Wojtyły, który albo wprost powołuje się na listy o konkretnych datach, albo nawiązuje do treści, zawartych w konspektach. Jednak co dokładnie trafiało na biurko kardynała, dowiemy się dopiero, po udostępnieniu oryginałów z archiwum krakowskiej kurii. 
Eros i agape
Dopiero po tych uwagach warsztatowych można przejść do omawiania treści konspektów listów. Pierwszy ma datę 30.05.1974 r. i dotyczy zarówno wspólnych zainteresowań naukowych jak i spraw rodzinnych. Potem następuje seria konspektów pisanych między końcem lipca a końcem października. Pierwszy raz pojawia się w nich kwestia ich osobistej relacji. Są to bez wątpienia konspekty, a nie listy (świadczy o tym forma tekstu, liczne przekreślenia oraz, w jednym przypadku, dopisek „draft of the letter”), więc nie mamy pewności, czy trafiły do adresata. Nawet jeśli nie, stanowią one ciekawy zapis uczuć Tymienieckiej do Wojtyły.

W konspektach z tego okresu Tymieniecka określała swoje  odczucia jako niewyrażalne, łączące wdzięczność za „uleczenie tej najgłębszej rany, jaką jest opuszczenie” z „zachwytem odczucia jestestwa drugiej osoby”. Pisała do Wojtyły: „O, Bezimienny! Oto list dziękczynny (…) Czy znajdzie łaskę w Jego oczach? Czy w ogóle przedrze się przez te »mury«, które okazało się trzeba wystawić, aby nie dać się zanudzić przez T-A [Teresę Annę]? (…) Może te łzy zmiękczą mury? No ale zostałaby jedynie »niegodność« T-A (…)?”. Wątek obawy przed „zanudzeniem” i w ogóle uczuć wstydu związanych ze swoimi przemyśleniami pojawia się w tych konspektach kilkukrotnie.
Nie zachowały się w spuściźnie żadne odpowiedzi Wojtyły na listy z tego okresu, co jest kolejnym argumentem na rzecz hipotezy, że nie zostały one nigdy wysłane. Zachowane listy kardynała z 1974 r. są rzadkie i dotyczą spraw organizacyjnych i naukowych. Dopiero w marcu 1975 r. napisał do Tymienieckiej coś, co być może stanowiło reakcję na jej uczucia do niego: „Pragnę, abyś czytała I Kor 13 (słynny Hymn o miłości św. Pawła – przyp. red.). Uprzedzam jednak, że dopiero po jakimś czasie znajdujemy w nim pełną weryfikację. Miłość ma bowiem inny jeszcze wymiar niż »eros« (…). Jest to wymiar »agape«, w którym kształtuje się autentyczna »communio personarum«”. A na marginesie dopisał: „»Agape« nie niszczy »erosa«, tylko go przekształca”. 

W tym kontekście można czytać dwa konspekty listów z lipca 1975 r., w których Tymieniecka wyznała Wojtyle, że go kocha. W pierwszym z nich (20.07.1975 r.) pisała: „dzisiaj w czasie Konsekracji i Eucharystii znowu czułam się tak z Tobą połączona (…)”. A na końcu: „Kocham Cię! (Wybacz, że zmienić ciągle się jeszcze nie zmieniłam – choć staram się nastawić na »spokojne« opanowanie żywiołów uniesień – i ciągle, ciągle oddycham wprost pragnieniem, aby wtulić się w Ciebie i tak trwać w szczęśliwości…)”. W kolejnym (24.07.1975) pisała z podobną egzaltacją o geście nałożenia jej przez Wojtyłę szkaplerza. Ponownie wyznała, że go kocha i że „nikt już nie będzie tak bliski jak on”. Nawiązanie do eucharystii i szkaplerza wskazuje, że stara się ona o ustalenie swojego stosunku do Wojtyły na gruncie wiary, choć bez wątpienia nie w sposób, o jaki kardynałowi chodziło.

Szkaplerz podarowany Annie Teresie Tymienieckiej przez kard. Karola Wojtyłę.
 
Wojtyła odpowiedział dopiero w październiku, podczas pobytu w Rzymie, ponieważ – jak zaznaczył – nie miał zaufania do polskiej poczty, kontrolowanej przez peerelowskie służby. Pisał przede wszystkim o Chrystusie, w którym wszystkie trudności znajdują swoje rozwiązanie. Być może najpełniejszą odpowiedź na zwierzenia Tymienieckiej stanowi jednak list z 27.03.1976 r., z którego warto przywołać dłuższy cytat: „Wiem, że jestem Ci winien odpowiedź. (…) Odpowiadam w poczuciu daru, który w tym wszystkim się zawiera. Dar musi pozostać darem, nie można go sobie przywłaszczać, można w nim tylko coraz dojrzalej uczestniczyć. (…) Skoro nie można sobie przywłaszczać daru, to tym bardziej trzeba nań odpowiadać darem”. 
Kierownictwo duchowe
W ten sposób nawiązuje się między nimi relacja osobliwego kierownictwa duchowego, w którym Wojtyła usiłuje zbliżyć Tymieniecką do Boga, jednocześnie zakorzeniając w Bogu i kierując do Boga ich wzajemną relację. W kolejnych listach, aż do wyboru na papieża, wątek oparcia ich znajomości o zasadę wzajemnego bezinteresownego daru pojawia się wielokrotnie. Kardynał pisze specjalną modlitwę („O Boże, polecam Ci Annę Teresę, którą w sposób szczególny mi zawierzyłeś”), poleca jej fragmenty Pisma Świętego do medytacji, podczas rekolekcji pisze dla niej specjalny tekst duchowy zaczynający się od słów „Jaki jest Twój Bóg, Tereso?”. Pisze też rozważania o jej patronkach. Czasem coś jej wyrzuca, ale znacznie częściej ją chwali, wspiera w trudnych chwilach, okazuje jej zainteresowanie, nawet swego rodzaju czułość („Dzisiaj ok. godz. 18 usłyszałem Twój głos w telefonie z Warszawy”). Bardzo ważnym, symbolicznym zwłaszcza dla Tymienieckiej elementem tego prowadzenia duchowego, był nałożenie jej przez Wojtyłę karmelitańskiego szkaplerza. Ten gest – jak wyjaśnił w późniejszym liście – był odpowiedzią na wyznanie filozofki, że „należy do niego”. Szkaplerz miał być wymiarem, w którym ten jej dar przyjął. Wyraźnie starał się więc wskazać na religijny wymiar daru z siebie.

Żeby zrozumieć stosunek Wojtyły do Tymienieckiej, warto przypomnieć jego relację z Wandą Półtawską, psycholożką i bliską współpracowniczką kardynała, opisaną w jej książce Beskidzkie rekolekcje. W listach do niej pisał „kochana Dusiu”, „jesteś mi tak bardzo potrzebna”, „czułem wewnętrzną potrzebę, ażeby notować te myśli – i w ten sposób być z Tobą”. Prowadzi ją korespondencyjnie w analogiczny sposób jak Tymieniecką, nakłada jej również szkaplerz. 

Słowa męża Wandy Półtawskiej, Andrzeja Półtawskiego, filozofa i przyjaciela Wojtyły, ze wstępu do książki żony doskonale tłumaczą ich relację: „W dzisiejszym świecie, sterowanym przez nasycone seksem media – świecie, w którym pocałowanie dziecka w czoło nasuwa myśli o pedofilii, a braterski pocałunek przyjaciół łatwo może być interpretowany jako objaw homoseksualizmu, przyjaźń między mężczyzną i kobietą automatycznie budzi myśl o seksualnej stronie płciowości. (…) Kierownictwo duchowe i bliskość osobista wielkiego Kapłana pozwoliły mojej Żonie (…) na osiągnięcie integracji i pokoju, umożliwiły (…) pogłębianie i zacieśnianie naszej bliskości i harmonii. (…) Realizacja prawdziwej wolności i pełnej czystości stosunków między ludźmi okazała się całkowicie możliwa – ale pod warunkiem podporządkowania jej Bogu i służbie innych (…)”. To właśnie usiłował osiągnąć Wojtyła w swojej relacji z Tymieniecką.
Harvard i Pomfret
Trudno powiedzieć, który z wymiarów znajomości – ich wzajemny stosunek do siebie, stosunek Tymienieckiej do Boga, czy wymiar naukowy – był najważniejszy dla ich obojga. Wszystkie w naturalny sposób połączyły się w tej bogatej relacji. Najwięcej czasu pochłaniała praca naukowa, przede wszystkim nad wydaniem tłumaczenia Osoby i czyn na angielski. Szczegóły powoli postępujących prac możemy śledzić w kolejnych listach. Tego dotyczyły również ich długie rozmowy podczas osobistych spotkań w Krakowie, a także podczas wyjazdów Wojtyły do Włoch. 

Wszystkie te wymiary znalazły punkt kulminacyjny podczas podróży Karola Wojtyły do Stanów Zjednoczonych w 1976 r. Kardynał pojechał tam na kongres eucharystyczny, spotkał się z Polonią amerykańską, a także wygłosił serię wykładów. Najważniejszy, pt. „Uczestnictwo czy alienacja”, odbył się na Uniwersytecie Harvarda. Można sobie wyobrazić, czym w okresie PRL był wykład polskiego księdza-filozofa na jednej z najlepszych uczelni świata. Wiązało się to z ogromnym prestiżem, ale również z interesującymi znajomościami, które zawarł dzięki promocji zorganizowaną w USA przez Tymieniecką. Do pojawiających się tez publicystycznych, że w ten sposób Tymieniecka otworzyła przed Wojtyłą drogę do papiestwa, należy jednak odnosić się z rezerwą. Wzrastający prestiż naukowy stanowił tylko jeden z licznych czynników rosnącego uznania dla przyszłego papieża. 

W czasie tego wyjazdu nastąpił również jakiś przełom w osobistych relacjach między Wojtyłą a Tymieniecką. Kardynał gościł w rodzinnym domu filozofki i jej męża przez kilka dni, przygotowując się do wykładu. Podczas tego pobytu kardynał i filozofka odbywali długie rozmowy filozoficzne, podczas których musiały paść jakieś istotne wyznania, które – jak się wydaje – oczyściły atmosferę w ich stosunkach. Pisał o tym później Wojtyła w liście z września 1976 r.: „Trwa we mnie wielkie wzruszenie, wielkie przejęcie treścią tych dni, treścią »ludzką« czy »między-ludzką« – choć wiesz dobrze, że nie mieszczę się w tym wymiarze, i »mieszam w to Pana Boga« w tym przekonaniu, że On sam chce być w naszych ludzkich i między-ludzkich sprawach. Powiem więcej, gdybym nie miał tego przeświadczenia, jakiejś moralnej pewności także – i działania w posłuszeństwie względem niej – nie ośmieliłbym się tak działać. Wierzę, że Bóg jest Miłością – i że to, co my ludzie nazywamy miłością, o tyle nią jest, o ile stanowi uczestnictwo w Bożej Miłości”. 

Widok z Pomfret. Fot. Anthony Quintano/Flickr.
Zarodki konfliktu
Od tego momentu ich relacja wchodzi na nowy poziom. Listy stają się długie i bardzo głęboko wchodzące w istotę chrześcijańskiej wiary. W tonie listów Karola Wojtyły odnajdujemy bez trudu późniejszy styl papieski. Konspekty listów Tymienieckiej są „ciemniejsze”, mniej osadzone w teologii, a znacznie bardziej w osobistym doświadczeniu własnych wewnętrznych przeżyć. Robią one na kardynale duże wrażenie i widać, że korespondencja na tym etapie znajomości daje mu satysfakcję. Zwłaszcza że filozofka wyraźnie deklaruje w konspektach kolejnych listów zbliżenie do Boga dzięki wymianie myśli z Wojtyłą. Trudne zbliżenie, bo dokonujące się w ramach godzenia się z chorobą dzieci i własnym „wewnętrznym rozdarciem”. „Jakże możemy wobec tego inaczej przyjmować tę straszną mękę życia, jaką nam zsyła, jak tylko jako największą łaskę?” – czytamy w konspekcie listu z 22.10.1977 r. Zamiast o miłości do Wojtyły, Tymieniecka pisze o miłości do własnych dzieci, co także spotyka się z aprobatą kardynała.

W tym kolejnym etapie znajomości współpraca filozofów nad tłumaczeniem Osoby i czynu „gwałtownie ruszyła naprzód”. Wojtyła wyrzucał nawet Tymienieckiej, że tempo jest zbyt szybkie. Rzeczywiście, ta od 1977 r. coraz częściej przynagla go do przyśpieszenia pracy. Pod koniec 1977 r. zaczynają pojawiać się w listach zarodki konfliktu, który wybuchł dopiero po wyborze Wojtyły na papieża, a którego oboje nie mogli nawet wówczas przeczuwać. Autor Osoby i czynu przypomniał w liście o swoim prawie do przejrzenia tłumaczenia książki po redakcji. Pierwszy raz pojawia się wątpliwość, czy jej redakcja nie wypaczy autorskiego zamysłu zawartego w książce. Wątpliwości potwierdza konspekt listu Tymienieckiej z kwietnia 1978 r. Informuje w nim, że skończyła prace nad redakcją tłumaczenia. Jak pisała, „tłumaczenie jest bez zarzutu”, ale wiele fragmentów polskiego oryginału tylko dobremu stylowi zawdzięcza ukrycie „niedopowiedzeń” albo „wprost błędów” autora. Wszystkie te niejasności miały wyjść w tłumaczeniu na wierzch, a Tymieniecka zdecydowała się je poprawić. Co więcej, poinformowała, że tekst po jej redakcji trafił już do korekty, a bezpośrednio po niej miał iść do wydawnictwa – z pominięciem sczytania redakcji przez autora. 

Nie zachowała się w spuściźnie Tymienieckiej żadna odpowiedź Wojtyły na list o takiej treści. Wiemy natomiast, że właśnie zmiany redaktorskie wprowadzone przez Tymieniecką – bardzo dogłębne, zmieniające według opinii wielu filozofów, samą istotę treści książki – stały się przyczyną rezygnacji z autoryzowania pracy Tymienieckiej przez Jana Pawła II już po wyborze na papieża. A w konsekwencji – bardzo poważnego konfliktu między nim a Tymieniecką.

To jednak przed nimi. Tymczasem Tymieniecka spędziła z Karolem Wojtyłą i grupką jego przyjaciół wakacje nad jeziorem w sierpniu 1978 r. Trwała też twórcza wymiana myśli w korespondencji, którą Wojtyła nadzwyczaj cenił. Twierdził nawet, że niektóre jej fragmenty zasługują na książkowe wydanie. Co ciekawe, powtórzył tę propozycję w pierwszym liście po wyborze na papieża: „Piszę, by nie przerwać wymiany myśli, która zawsze wydawała mi się twórcza i bardzo owocna. Wspominałem już o tym, że należałoby z tych prywatnych przecież listów zrobić swoisty »wybór tekstów« (oczywiście za pozwoleniem Autorki) z uwagi na ich wielką trafność i aktualność”. 

Czy dzisiaj jest szansa, żeby temu życzeniu papieża stało się zadość?

Kolejne zdania tego listu najlepiej podsumowują ich dotychczasową korespondencje: „Cieszę się, że mogłem mieć udział w Jej życiu wewnętrznym. Zawsze starałem się (…) współpracować z Łaską (…), na czym się nigdy nie zawiodłem. Tak też się zdawało, że ów szczególny wysiłek, zmierzający do ujawnienia szczególnej i niepowtarzalnej wartości Jej osoby (…) był swoistym »zadaniem«, które postawił mi Chrystus”. 

Ignacy Masny
Centrum Myśli Jana Pawła II
Event Place
Choose location...
Project implemented by: 0dedcee7-e7f4-4ad4-908b-b8e2aeca85d0
Project co-financed by: 49fb2d2c-eda7-4c63-a535-e56a3f11b088
Patronage: a8c590a9-3d08-4a4b-9229-dd4a0ed18bd5
Partners:
cd4915b3-16ea-4c23-badf-b443f8910d4f
e29b7cad-59cd-4074-9f30-75998a58f94f
5551a6a7-2bef-46f1-be41-c1f7a1ab3968
f3c6a8e0-ee99-4dca-8d8a-96fe00eb6bfc
24b44287-f100-495e-8c1b-f75634d7408c
63b99bd6-cc52-481c-a3c8-20972c4c8aa2
4d35ddd8-0a7f-44c4-bc55-1cb1283c2e2f
cde033da-3b35-482a-8654-5122af1cc68e
650c71ba-2be9-480f-a302-aa2f0cf62d83
40ed0768-6507-4a2b-b805-d9278ae7a5bd
99b7ee7e-82fd-484f-bfe6-2615dca8a026
e0d82d40-cf5c-420c-9672-abb19ce71e07
174354ba-a0e9-4596-baf6-47bf9606482b
8796ad48-743b-4784-90aa-3a7961603afe
1d83713a-4602-47eb-ac44-2f2d0bea630e
756fa7a1-2fc0-4fb8-bef8-920c059b3ab8
15429d57-a250-4380-9c17-dc6ab97cdf21