„Nie lękajcie się!” Inauguracja pontyfikatu Jana Pawła II

W czasie uroczystej inauguracji pontyfikatu 22 października 1978 r. papież wygłosił swoją programową homilię, która stała się zapowiedzią nowego pontyfikatu.

Jan Paweł II w trakcie inauguracji pontyfikatu, fot. br. Cyprian Grodzki OFM Conv.
14 października 1978
Początek konklawe 
16 października 1978
Wybór Karola Wojtyły na papieża 
22 października 1978
Inauguracja pontyfikatu Jana Pawła II 
Jan Paweł II wypowiedział donośnym głosem znamienne słowa: „Nie lękajcie się!”. „Nie lękajcie się, otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi. Dla Jego zbawczej władzy otwórzcie granice państw, systemów ekonomicznych i politycznych, szerokie dziedziny kultury, cywilizacji, rozwoju! Nie lękajcie się! Chrystus wie, co nosi w swoim wnętrzu człowiek. On jeden to wie!”. Był to program stawiający w centrum Chrystusa, ale również skupiający się na człowieku. Te dwie perspektywy mocno się tutaj uzupełniały. Położył jednocześnie akcent na odwagę w głoszeniu Słowa.



Inauguracyjne przemówienie można jednak rozpatrywać na różne sposoby – nie tylko odbierając je wyłącznie jako duchowe wezwanie i program teologiczny. Papież, poza funkcją głowy Kościoła, pasterza i duchowego przewodnika, stoi też na czele państwa watykańskiego, spotyka się z politykami, a jego nauczanie ma wpływ na całe społeczeństwa. Już jego wybór był szeroko komentowany i odbierany jako bardzo ważny z punktu widzenia światowej polityki i stosunków międzynarodowych, nie dziwi więc, że i do wezwania z homilii inauguracyjnej przykłada się podobne odniesienia.
Wyzwanie dla bloku wschodniego
Najczęściej powtarzająca się interpretacja zwraca uwagę na pochodzenie „Papieża z dalekiego kraju”. Oto reprezentant bloku wschodniego, zamkniętego za żelazną kurtyną i oddzielonego berlińskim murem, wzywa do „otwarcia granic państw i systemów ekonomicznych”. Łatwo w tej sytuacji odczytywać jako właściwego adresata tych słów władze krajów bloku komunistycznego. Oficjalna reprezentacja władz, na czele z przewodniczącym Rady Państwa, Henrykiem Jabłońskim, uczestniczyła w inauguracyjnej mszy, a następnie w specjalnej audiencji z nowo wybranym papieżem, zachowując wszelkie dyplomatyczne formy i składając gratulacje. Za tymi kurtuazyjnymi gestami kryło się jednak poważne zaniepokojenie.

Z relacji wiemy jak wyglądało posiedzenie Biura Politycznego KC PZPR bezpośrednio po ogłoszeniu wyniku konklawe: „Absolutnie zdegustowani naradzają się towarzysze: Kania, Kowalczyk, Olszowski, Werblan, Łukaszewicz. Konsternacja widoczna. Olszowski wylewa na jasne spodnie filiżankę czarnej kawy. Westchnienia. Ciężkie. Czyrek ładuje się z tezą (…): «Zastanówmy się… Ostatecznie lepszy Wojtyła jako Papież tam, niż jako Prymas tu». Teza jest chwytliwa. Trafia do przekonania. Ulga”. Słowa przemówienia z pewnością nastrojów w najwyższych kręgach partyjnych nie poprawiły.

W innych stolicach bloku wschodniego prawdopodobnie również nie świętowano. W wewnętrznych raportach, powstałych na użytek komunistycznego Urzędu do spraw Wyznań, przeczytać możemy, czego od nowego pontyfikatu spodziewano się w wymiarze polityki międzynarodowej: „W stosunku do krajów socjalistycznych Wojtyła zapewne skoncentruje się na sprawach Czechosłowacji i ZSRR, dążąc metodą faktów dokonanych (tajni biskupi, tajne nauczanie kleryków) do odbudowy hierarchii kościelnej i kleru. Nawiąże zapewne także kontakty z dysydentami czechosłowackimi, litewskimi i ukraińskimi oraz będzie w różny sposób ich popierał. W takiej polityce niewiele miejsca będzie na »politykę wschodnią« Casaroliego, którego era chyba się skończyła”.

Przewidywania rządowego analityka nie spełniły się o tyle, że późniejszy kardynał Agostino Casaroli bynajmniej nie został odsunięty od watykańskiej dyplomacji. Mylono się jednak, biorąc jego zawodowy profesjonalizm i zdolność do wypracowywania porozumień z rządami bloku wschodniego (m.in. z Węgrami i Czechosłowacją w latach 60.), za wyraz miękkiego kursu wobec krajów komunistycznych. Właściwy ton i granice dialogu wskazywał papież, a za pontyfikatu Jana Pawła II, niosącego doświadczenie życia w reżimie socjalistycznym i borykania się jako biskup z szykanami ze strony władz, Casaroli stał się wykonawcą bardziej stanowczej polityki. Jej celem miało być już nie tylko zabezpieczanie pozycji Kościoła przed dalszym pogorszeniem, ale zmiana stanu rzeczy na lepsze.

Jan Paweł II błogosławi wiernych w trakcie inauguracji pontyfikatu, fot. br. Cyprian Grodzki OFM Conv.
Wyzwania dla świata zachodniego
Wydaje się jednak, że mówienie w kontekście pontyfikatu Jana Pawła II o „otwarciu drzwi” wyłącznie w kontekście socjalistycznego wschodu jest uproszczeniem. Kontekst w którym Karol Wojtyła wstępował na Stolicę Piotrową był niezwykle skomplikowany również poza blokiem wschodnim. Szereg niepokojów społecznych targał państwami świata zachodniego, na Bliskim Wschodzie trwały krwawe konflikty, a niesprawiedliwy podział dóbr powodował że najniższe warstwy bogatych społeczeństw i całe społeczeństwa w krajach trzeciego świata znajdowały się w biedzie. Wezwanie do otwarcia granic państw, systemów i rozwoju, skierowane było również do odpowiedzialnych za ten stan rzeczy. Pontyfikat Jana Pawła II – wypełniony pielgrzymkami do zapalnych, rozdartych konfliktami regionów świata, modlitwami o pokój i nauczaniem społecznym – potwierdza taką interpretację tych słów homilii.

Również stan Kościoła na Zachodzie stanowił dla nowego papieża wyzwanie i również do niego zwracał się w swojej inauguracyjnej homilii. W szybko laicyzujących się społeczeństwach zachodnich, przekształconych przez rewolucję obyczajową 1968 roku, kulturowe znaczenie Kościoła zanikało. Trwał konflikt powstały po Soborze Watykańskim II, w którym stroną tradycjonalistyczną powodowała obawa przed jakimikolwiek zmianami. Z drugiej strony w wielu częściach świata zachodniego Kościół ulegał pokusie bierności i relatywizowania dobra i zła, byle tylko nie zniechęcić wiernych. Wezwanie do odwagi wypowiedziane było jednocześnie do przedstawicieli obu tych postaw. Jan Paweł II tymi słowami sygnalizował, że nie zamierza w swoim pontyfikacie zamykać się ze strachu ani w Kościele przypominającym muzeum dawnych form, ani porzucać istotnej, choćby i trudnej do przyjęcia, nauki moralnej.
Papież i prymas
W czasie zwyczajowego homagium, czyli hołdu składanego przez kardynałów nowemu biskupowi Rzymu, głośnym echem odbiła się scena ze Stefanem Wyszyńskim. Gdy kardynał uklęknął przed papieżem i ucałował jego pierścień, ten wstał, serdecznie objął prymasa i ucałował po synowsku jego rękę.

Ten gest uzupełnił następnego dnia słowami wypowiedzianymi do Stefana Wyszyńskiego w czasie audiencji dla Polaków: „Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego Papieża Polaka, który dziś pełen bojaźni Bożej, ale i pełen ufności rozpoczyna nowy pontyfikat, gdyby nie było Twojej wiary, nie cofającej się przez więzieniem, cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twojego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła, gdyby nie było Jasnej Góry – i tego całego okresu dziejów Kościoła w Ojczyźnie naszej, które związane są z Twoim biskupim i prymasowskim posługiwaniem”.

Autor tekstu: Michał Sadowski
Centrum Myśli Jana Pawła II
Miejsce Wydarzenia
Wybierz miejsce...
Słowa kluczowe
Hasła ogólne:
Indeks geograficzny:
Rok: